Taos ski valley: raj dla odważnych i miłośników autentyczności

Na zboczach Taos Ski Valley w Nowym Meksyku czeka doświadczenie, które wykracza poza zwykły wypad na narty. To miejsce, gdzie narciarze i snowboardziści mierzą się nie tylko z wymagającym terenem, ale także z atmosferą, która odrzuca powszechną komercję na rzecz autentycznego ducha przygody.

Al’s run: wyzwanie dla ego i umiejętności

Już na samym dole, u stóp Taos Ski Valley, wita nas Al’s Run – 1800-metrowy spadek, który zmusza do uniesienia głowy w zdumieniu, a zarazem w lekkim strachu. Ten trasę, pomimo imponującej długości i wymagających muld, oznaczona jest zaledwie jednym, czarnym rombem. „Jeśli przyjedziesz do Taos z nadmierną pewnością siebie” – jak żartobliwie mówi Mathias Klingemann, instruktor narciarski – „możesz poczuć się trochę upokorzony”. I ma on rację – dotyczy to zarówno trasy, jak i całej atmosfery tego miejsca.

W Taos nie znajdziemy typowych, pluszowych czapek z logo, ani yurd z szampanem, ani influencerów nagrywających swoje szalone zjazdy. Zamiast tego, panuje tu klimat „crunchy charm”, czyli połączenie skromnej elegancji, wyśmienitych śniadań w postaci burrito, uroku alpejskich chat i tradycji martini, która zdaje się być tu niemal integralną częścią krajobrazu.

Prawdziwe prestiże zdobywają ci, którzy odważają się wyruszyć na „Ridge” – rozległy, ekspercki obszar backcountry, dostępny po krótkiej wędrówce. To, jak mówi jeden z entuzjastów, „fantasyland” pokryte lśniącym śniegiem. Na wysokości około 3050 metrów, Ridge to jedno z najwyżej położonych miejsc narciarskich w Stanach Zjednoczonych, a jednocześnie pozostaje zaskakująco niedoceniane. „Wielu ludzi nie wie, że w Nowym Meksyku w ogóle można jeździć na nartach,” – dodaje Klingemann – „a co dopiero, że jest tam światowej klasy ośrodek narciarski.” Jeśli wiesz, że to miejsce istnieje – wiesz o nim wszystko.

Taos, dzięki swojej ukrytej pozycji, oferuje krótsze kolejki i mniejszy tłok, przyciągając lojalną rzeszę fanów, którzy cenią sobie jego błogi brak pretensji. Na zboczu Al’s Run wisi charakterystyczny znak, który głosi: „Don’t panic! You’re looking at only 1/30 of Taos Ski Valley. We have many easy runs, too!” (Nie panikuj! Widzisz tylko 1/30 Taos Ski Valley. Mamy też wiele łatwych tras!). I trzeba przyznać, że ten znak idealnie oddaje ducha Taos: niezwykły i jednocześnie wyluzowany. Od pierwszego razu, gdy wraz z chłopakiem dojechaliśmy tu z Albuquerque w 2008 roku, poczułam, że Taos mnie uspokaja. Gwiazdy na nocnym niebie, bez wysokich budynków zasłaniających je, lśniły z niespotykaną jasnością – nienaruszone i niemal pozaziemskie. Nowy Meksyk naprawdę spełnia swoją obietnicę – „Land of Enchantment”.

Kultura, historia i gościnność

Kultura, historia i gościnność

Taos to rzadki przypadek miejsca, które łączy w sobie pasję do sportów zimowych z bogatą ofertą kulturalną. Historyczne miasto Taos, oddalone o 30 minut od Ski Valley, to fascynująca mieszanka wpływów Native American, meksykańskich i hiszpańskich. Znajdziemy tu Taos Pueblo – ponad 1000-letnią osadę, wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO, oraz artystyczną enklawę, która przyciągnęła takie ikony jak Georgia O’Keefe, D.H. Lawrence i Julia Roberts, która kupiła tu ranczo i nigdy nie wyjechała. Jak mówi Angelisa Espinoza Murray, założycielka i dyrektor generalna Heritage Inspirations, firmy turystycznej oferującej immersyjne wycieczki po Nowym Meksyku, „Taos wnika w twoją duszę”.

Gdzie się zatrzymać, co zjeść i co zobaczyć

Gdzie się zatrzymać, co zjeść i co zobaczyć

The Blake to bez wątpienia najbardziej luksusowy hotel w Taos, położony dosłownie kilka kroków od wyciągu. Oferuje on concierge'a, który dba o przechowywanie nart i podgrzewanie butów, penthouse'y przypominające samodzielne apartamenty i dwa jacuzzi na świeżym powietrzu, idealne do podziwiania zachodów słońca. Hotel zawdzięcza swoją nazwę Ernie Blake'owi, założycielowi Taos Ski Valley, który dostrzegł potencjał stoku z kokpitu swojego Cessny w latach 50. XX wieku.

Dojazd do Taos jest nieco bardziej skomplikowany – około 90 minut z Santa Fe i 2,5 godziny z Albuquerque. Najlepszym sposobem na dotarcie bezpośrednio do Taos jest skorzystanie z usług JSX, linii lotniczej oferującej loty czarterowe, które docierają tam, gdzie nie sięgają duże linie lotnicze. Lot na JSX to prawdziwa przyjemność – komfortowe fotele, darmowe WiFi i elitarne przekąski. Po męczącej podróży samolotem z Austin, lot JSX do Taos poczuł się jak wizyta w spa.

Na stoku Ridge czeka niezliczona ilość tras – jak mówi Klingemann, „Można tu jeździć przez całe życie i nigdy nie narciar wszystkiego”. Dla mniej doświadczonych, Szkoła Narciarska Ernie Blake to gwarancja sukcesu. A po całym dniu na stoku, koniecznie odwiedźcie Martini Tree – bar après-ski, słynący z tradycji ukrywania porrònów (hiszpańskich dzbanków na wino) wypełnionych martini w drzewach na stoku. Ernie Blake wynalazł tę tradycję w 1959 roku, kiedy to podawał martini narcyarzce, która straciła pewność siebie w pochmurny dzień.

Kulinarne rozkosze czekają na Was w The Bavarian, gdzie można delektować się szniclami, preclami i piwem pod okiem realistycznego, wytaksydmiowanego lwa górskiego, a także w 192 at The Blake, gdzie frytki to prawdziwa gwiazda, a negroni z Suze i Lillet Blanc to mój ulubiony koktajl. Nie zapomnijcie także o śniadaniowych burrito w Tenderfoot Katie’s.

Taos to miejsce, które budzi emocje, zachęca do odkrywania i pozostaje w sercu na długo po zakończeniu urlopu. To miejsce, w którym autentyczność i przygoda idą w parze, tworząc niezapomnianą atmosferę.

n