Nail Art: Jodie Comer i fenomen manicure w odcieniach ballet blush
Ostatnio przyjrzałaś się swoim dłoniom? Prawdopodobnie zauważyłaś, że pomalowane są na odcień delikatnego różu, mleczno-białego lub subtelnego gołego koloru. Neutralna renesans manicure trwa w najlepsze, a najnowszą gwiazdą, która udzieliła mu swojego błogosławieństwa, jest Jodie Comer, której manicure w odcieniu ballet blush stanowi mocny argument za prostotą w tym sezonie.

Powrót klasyki: Dlaczego ballet blush znów króluje?
Co ciekawe, ballet blush to nie jest nowy pomysł. Ten subtelny, ledwo widoczny róż krąży już od jakiegoś czasu. Ostatnio jednak zyskał drugą szansę, a wszyscy nagle przypomnieli sobie radość z manicure, który nie wymaga dopasowywania go do niczego.
Wersja Jodie – którą zaobserwowano 2 września podczas sesji zdjęciowej promującej „Śmierć Robina Hooda” – to mistrzowska lekcja w sztuce prostoty. Bez skomplikowanych zdobień, bez dopasowywania kolorów, bez sezonowych motywów, których się później wstydzimy. Po prostu bardzo dobre, klasyczne paznokcie.
Być może właśnie dlatego nie możemy się pogodzić z odejściem tego trendu. Ballet blush pasuje niemal do każdej okazji i do każdej stylizacji, dodając czysty, minimalistyczny wyraz bez konkurowania z resztą stroju.
Aby go odtworzyć, poproś swoją stylistkę o rozcieńczony, mleczno-różowy lakier, utrzymując bardzo jasne wykończenie z minimalną ilością warstw, zamiast nakładać kilka grubych warstw. Tak, to oznacza, że w tym przypadku warto zrezygnować z BIAB. Celem jest delikatna poświata koloru, a nie coś jasnego i kryjącego. A jeśli robisz to w domu, obowiązują te same zasady! Zakończ to błyszczącym top coatem i olejek do skórek, a uzyskasz manicure godny czerwonego dywanu.
Jodie, ruszamy po Twoje paznokcie!