Marzenia o najlepszej przyjaciółce: iluzja czy realna potrzeba?

Wychowywałam się na filmach romantycznych i sitcomach, gdzie każdy dorosły miał swoją stałą grupę przyjaciół, a życie toczyło się w rytmie zabawnych wpadek i wzruszających wyznań. Wyobrażałam sobie, że ja również będę otoczona grupą przyjaciółek, które będą mnie wspierać w każdym momencie, tak jak w „Przyjaciółkach” czy „13 Going on 30”. Okazało się, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Koniec z idealizacją przyjaźni

Koniec z idealizacją przyjaźni

Moje doświadczenia zawodowe w świecie mody były bliższe atmosferze „Diabła nosi Pradę” niż beztroskiej zabawie z filmu „Jak spłoszyć mężczyznę w 10 dni”. Podobnie moje związki i życie uczuciowe przypominały raczej niepokojące sceny z „Dziewcząt”. Na szczęście, znalazłam miłość – w typowy dla pandemii sposób: aplikacje randkowe i spacery po mieście. Nie była to typowa, romantyczna historia, ale z pewnością zapadająca w pamięć. Nasze pierwsze spotkanie zakończyło się uwięzieniem w publicznej toalecie, ale dwa lata później, na tej samej plaży, otrzymałam propozycję małżeństwa. To był moment, który wydawał się wyjęty prosto z filmu.

Spełniłam połowę marzeń z dzieciństwa – miłość. Zrozumiałam jednak, że brak „najlepszej przyjaciółki” sprawia, że czuję się, jakbym poniosła porażkę. Szczególnie intensywne było to pragnienie podczas planowania ślubu. Wyobrażałam sobie, że moja przyjaciółka organizuje szalone wieczory panieńskie pełne żartów i wzruszających przemówień, a na Instagramie publikuje zdjęcia dokumentujące naszą wieloletnią przyjaźń, nazywając mnie „siostrą”.

Jak zauważa dr Claire Stubbs, psycholożka i autorka książek o relacjach, wiele kobiet odczuwa wstyd związany z brakiem głębokich przyjaźni. Sprzedano nam bowiem wyidealizowany obraz przyjaźni – nieustannie obecna grupa przyjaciół, jak w „Przyjaciółkach” czy idealnie wyreżyserowane posty w mediach społecznościowych. Rzeczywistość jest jednak często bardziej złożona. Życie dorosłe wiąże się z karierą, rodziną, obowiązkami, przeprowadzkami, zmianami w relacjach i problemami finansowymi. Przyjaźnie naturalnie ewoluują, ale wiele kobiet interpretuje to jako osobistą porażkę.

Nie chodzi o brak przyjaciół, ale o brak wykreowanego obrazu. Dr Stubbs podkreśla, że prawdziwym problemem jest nie brak relacji, ale żal, że nie wyglądają one tak, jak powinny.

Moje przyjaźnie często istniały w „rozdziałach”, a nie w jednej, ciągłej historii. Częściowo wynikało to z okoliczności – przeprowadziłam się do innego kraju tuż przed trzydziestką, w czasie, gdy wiele przyjaźni zacieśnia się dzięki wspólnym przeżyciom. Częściowo z mojej natury – jestem introwertykiem, który ceni bliskość, ale jednocześnie potrzebuje przestrzeni.

Media społecznościowe, podobnie jak kiedyś filmy i seriale, kreują iluzję idealnych przyjaźni. Pod postami z wyjazdów i brunchów pojawiają się komentarze o „najlepszych przyjaciółkach na zawsze”. Dla tych z nas, którzy nie mają tak wyidealizowanych grup przyjaciół, może to być kolejna okazja do porównywania się z innymi.

Zrozumiałam, że moja tęsknota nie dotyczy braku przyjaciół, ale tęsknoty za przyjaźnią, jaką wyobrażałam sobie będąc nastolatką. Odkrywam, że oczekiwanie, że jedna osoba spełni wszystkie nasze potrzeby, to przepis na katastrofę. Pogoń za tym ideałem może sprawić, że poczujesz się winny.

Przeglądając moje relacje, dostrzegam, jak wielu wspaniałych ludzi spotkałam na swojej drodze. Są ci, którzy kojarzą mi się z memami, ci, którzy byli ze mną w trudnych chwilach, ci, z którymi mogę porozmawiać tylko raz do roku, a i tak czuję, że nie straciliśmy kontaktu. Muszę nauczyć się, że nie każda przyjaźń musi być głęboka, aby była wartościowa. Niektóre relacje pojawiają się na krótko, a potem znikają.

Psychoterapeutka Lowri Walsh proponuje, aby zamiast pytać „Dlaczego moje relacje nie wyglądają tak, jak powinny?”, zadaliśmy sobie pytanie: „Jak powinny wyglądać zdrowe, realistyczne i wartościowe relacje w moim życiu?”. Odpuszczenie idealnych wyobrażeń może być rozczarowujące, ale również niezwykle wyzwalające. Pozwala to na akceptację niedoskonałości i autentyczności relacji.

Mój błąd polegał nie na tym, że nie znalazłam „najlepszej przyjaciółki”, ale na tym, że w ogóle jej potrzebowałam. W ciągłym poszukiwaniu idealnej przyjaciółki, niemalże przeoczyłam piękną mozaikę niedoskonałych relacji, które zbudowałam na przestrzeni lat.