styl-zycia

Leo Woodall o filmie „Tuner”: Miłość, kradzież i wyjątkowy talent

Leo Woodall, znany z ról w takich produkcjach jak „The White Lotus”, zagrał w filmie „Tuner” swoją pierwszą rolę pierwszoplanową, co stanowi pewnego rodzaju zmianę. W filmie wciela się w postać Niki, pianisty-tunera cierpiącego na hiperakuzję – ekstremalną wrażliwość na dźwięki, która sprawia, że nawet zwykłe odgłosy stają się dla niego nieznośne. Ta przypadłość, paradoksalnie, staje się jego atutem, gdy przypadkowo natrafia na grupę złodziei próbujących otworzyć sejf w posiadłości na Long Island. Jego niezwykły słuch pozwala mu wyczuwać upadające zapadki, co prowadzi go do nowej, nielegalnej profesji – łamania sejfów.

O wyjątkowości filmu i roli

Film, który spotkał się z ciepłym przyjęciem na festiwalach Sundance i TIFF, to produkcja, której brakuje w dzisiejszym kinie: zabawna, romantyczna, trzymająca w napięciu i stworzona dla szerokiej publiczności. Woodall przyznaje, że od razu chciał zobaczyć ten film po przeczytaniu scenariusza. Zauważa, że reżyser Daniel Roher użył metafory alergii, aby opisać hiperakuzję, co podkreśla fizyczny charakter relacji Niki ze dźwiękiem.

O pasji i filmie

O pasji i filmie

Inspiracją dla filmu była idea utraty pasji, talentu, który jest fundamentem tożsamości. Woodall zastanawia się, kim byłby bez aktorstwa, tak jak Niki jest bez muzyki. Przyznaje, że nie dorównuje talentem Niki, ale aktorstwo jest jego pasją. Porusza również pytanie, co by się stało, gdyby zniknęły filmy – coś, co, jak twierdzi, „byłoby dla niego katastrofą”.