Upadek senatora grahama: prionowa choroba konserwatyzmu

Lindsey Graham, senator Republiki Południowej Karoliny, odszedł od nas, a jego śmierć stała się kolejnym elementem w długiej, smutnej historii upadku amerykańskiej prawicy. Nie chodzi tu o żałobę, lecz o analizę – o zjawisko, które nazwałbym prionową chorobą konserwatyzmu, powoli niszczącą mózgi polityków i elektorat.

Początki infekcji: lata 60. i reaganomanii

Pierwsze symptomy pojawiły się dawno temu, w 1964 roku, kiedy to Republikańska Partia przesunęła swój środek ciężkości na południe i zachód, od Wall Street do obszarów, gdzie tkwiły resztki amerykańskiego apartheidu. Dopiero pojawienie się Ronald Reagana w 1980 roku, z nową, silnie zakorzenioną w chrześcijaństwie ewangelicznym frakcją, wywołało prawdziwą epidemię. To wtedy prionowa choroba zaczęła się rozprzestrzeniać w partyjnym systemie nerwowym.

Przerwa w tym procesie nastąpiła w 1992 roku, kiedy Bill Clinton, demokratyczny kandydat, został wybrany na urząd. Graham był jednym z pierwszych pacjentów w tym tragicznym przypadku. Pamiętamy go z 1998 roku, jako jednego z menedżerów impeachmentu, recytującego w Senacie frazesy o “przestępstwach wysokiego stopnia” – w tonie pomiędzy szeryfem Andy’m Taylor’em a Atticusem Finchem. “Co to jest przestępstwo poważne? Uraz zadany słabszemu przez kogoś ważnego?” – pytał, zadziwiając swoją bezmyślnością.

Po tym nieszczęsnym epizodzie Graham stał się wszechobecny, podżegając do wojen, a jego zachowanie stawało się coraz bardziej irracjonalne. Dopiero obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, swoistym wirusem, przyspieszył proces, doprowadzając do terminalnego stadium prionowej choroby w Grahamie.

Lucydność w mroku: trump i kavanaugh

Lucydność w mroku: trump i kavanaugh

W 2016 roku, podczas praw wyborczych GOP, Graham, jak mało kto, krytykował kampanię Trumpa, twierdząc, że “jeśli nominujemy Trumpa, zostaniemy zniszczeni i na to zasłużymy.” Te momenty przebłysków zdrowego rozsądku są jednymi z najbardziej poruszających objawów tego schorzenia. Relacja między Grahamem a Trumpem, choć obecnie łagodzona przez elitarną prasę, opierała się na upokorzeniu i chęci zdobycia wpływu. Jego miny podczas przesłuchań Kavanaugha, prześcignięte jedynie histerią samego nominanta, były przykładem bezwzględnego lizusostwa, nie dla prezydenta, lecz dla samej władzy.

Prionowa choroba żywi się władzą, tak jak HIV żywi się komórkami T. Punktem kulminacyjnym stało się wydarzenie z 6 stycznia 2021 roku. Graham, stojąc w Senacie, wykrzyknął: “Trump i ja przeszliśmy przez piekło. Nienawidzę, że to się tak kończy. Z mojego punktu widzenia, był to prezydent o znaczeniu. Mogę tylko powiedzieć: liczę się z tego.” Ale już w maju zastanawiał się, czy można pójść naprzód bez Trumpa.

Ostatni akt: „brzmiał trochę zmęczony”

Ostatni akt: „brzmiał trochę zmęczony”

Ostatnią ironią, a może wręcz cyniczną kulminacją tej historii, jest oświadczenie samego Trumpa. “Zadzwonił do mnie i powiedział: ‘Jesteśmy gotowi na ustawę SAVE America’. Agresywnie promował ustawę SAVE America” – powiedział Trump w NBC News. Prawie na pewno to kłamstwo. Lindsey Graham został wykorzystany jako pionek w politycznej grze, a jego śmierć stała się kolejnym narzędziem w rękach prezydenta, który sprowadził jego odejście do własnego interesu. Żył jako mąka i umarł jako mąka.