Szaleńczy układ w waszyngtonie: trump blokuje przegłosowanie, a fisa ląduje na ostrzu noża

Waszyngton pogrąża się w politycznym chaosie. Prezydent Donald Trump, w zaskakującym posunięciu, zablokował głosowanie nad kluczowym prawem FISA, powiązawszy je z kontrowersyjną ustawą Save America Act. Decyzja ta, podszyta pozorną troską o bezpieczeństwo narodowe, wywołała lawinę krytyki i grozi sparaliżowaniem pracy służb wywiadowczych.

Tajemnicze transakcje i obietnice złamane

Sprawa nabiera tempa, gdy okazuje się, że układ między Republikanami a Demokratami dotyczył usunięcia z funkcji p.o. dyrektora Narodowego Biura Wywiadu (DNI) Williama Pulte. W zamian za zgodę na przegłosowanie ustawy FISA, Demokraci mieli zapewnić poparcie dla nominacji Jaya Claytona na stanowisko amerykańskiego prokuratora okręgowego w Nowym Jorku. Jednak Republikanie, działając z zawrotną prędkością, zwołali posiedzenie senackiej komisji ds. nominacji Claytona, zanim Demokraci zdążyli podjąć decyzję w sprawie FISA. Teraz, z ironią losu, Demokraci grożą blokadą FISA, co oznacza, że obietnica złożona przez Republikanów okazała się bezskuteczna.

Co więcej, pojawiła się propozycja nominacji Jamie McDonalda na stanowisko prokuratora, co dodatkowo komplikuje sytuację. Republikanie, znani ze swoich specyficznych podejść do zatwierdzania nominacji (tzw. „blue slipping”), mogą mieć trudności z zapewnieniem jej akceptacji, co z kolei mogłoby zagrozić możliwości powołania Jamie McDonalda. Prezydent Trump, nie chcąc tracić Claytona, oraz nie widząc możliwości zatwierdzenia FISA bez ustawy Save America Act, postawił sprawę jasno: blokada.

Prezydent odwołuje posiedzenie senatu – precedens czy chwyt polityczny?

Prezydent odwołuje posiedzenie senatu – precedens czy chwyt polityczny?

W niespotykanym dotąd geście, prezydent Trump ogłosił odwołanie posiedzenia Senatu w sprawie nominacji Jaya Claytona. „Dopóki Jamie McDonald nie zostanie zatwierdzony jako prokurator, nie będziemy kontynuować procedury nominacji Claytona. Bill Pulte pozostanie p.o. dyrektora DNI”, oświadczył Trump, dodając, że działa „dla dobra narodu”.

Zaskakujące jest, że prawnicy twierdzą, iż prezydent nie ma formalnej władzy do odwoływania posiedzenia Senatu, co sprawia, że decyzja ta nabiera charakteru głośnego gestu politycznego. Szczególnie biorąc pod uwagę, że senator Tom Cotton, powszechnie krytykowany za swoje poglądy, przewodniczy komisji ds. wywiadu, a kwestia procedur senackich staje się tu bardziej istotna niż menu w senatorskiej stołówce.

Trump, używając swoich charakterystycznych, pejoratywnych określeń, oskarżył Demokratów o spisek i zręczne wykorzystanie sytuacji na swoją korzyść. Jego działania, powiązane z kontrowersyjną ustawą Save America Act, mają na celu wywarcie presji na Republikanów w Senacie, którzy już wcześniej ostrzegali, że ustawodawstwo dotyczące wyborów nie ma wystarczającego poparcia, by zostać przegłosowanym.

Jak stwierdził senator John Kennedy, „Chcę na urodziny Porsche, ale prawdopodobnie tego nie dostanę, a przegłosowanie FISA z ustawą Save Act jest równie mało prawdopodobne”. Mimo to Kennedy przyznał, że Trump prowadzi negocjacje w charakterystyczny dla siebie sposób – „Chce tego, czego chce, i nie przestanie naciskać, dopóki tego nie osiągnie”.

Wszystko to dzieje się w cieniu rosnących obaw dotyczących integralności wyborów, wzbudzonych przez bezpodstawne zarzuty Trumpa o fałszerstwa, w tym także w Kalifornii. Jego twierdzenia o możliwości oszustw podczas głosowania pocztą, zwłaszcza z uwagi na wprowadzone tam przepisy, spotykają się z powszechną krytyką ze strony ekspertów.

W tej szaleńczej politycznej grze, bezpieczeństwo narodowe i działanie służb wywiadowczych stają się zakładnikami osobistych ambicji i ideologicznych sporów. Czy uda się wyjść z tego impasu? Tego jeszcze nie wiemy.