Illinois: prawo wyborcze pod ostrzałem. czy to początek fali pozwów?
W Illinois, gdzie jeszcze niedawno z dumą uchwalono własne prawo o prawach wyborczych (VRA) po decyzji Sądu Najwyższego w sprawie Callais, pojawił się nowy, poważny problem. Public Interest Legal Foundation, organizacja znana z atakowania list wyborczych, zaskarżyła stan, twierdząc, że nowe przepisy łamią konstytucję.

Kluczowy punkt sporu: celowe tworzenie okręgów wyborczych
Sedno zarzutu dotyczy sposobu kreowania okręgów wyborczych w Illinois. Prawo stanowe nakazuje uwzględnianie składu etnicznego i tworzenie okręgów, w których mniejszości mają szansę na wybór swoich przedstawicieli, nawet jeśli nie stanowią większości. Jak zauważa Kate Riga z Talking Points Memo, to właśnie takie rozwiązania stają się celem ataków, zwłaszcza po decyzjach Sądu Najwyższego pod przewodnictwem Johna Robertsa, który konsekwentnie podważa skuteczność VRA.
Zarzut jest jasny: Illinois łamie konstytucję i samo VRA, narzucając „celowe zachowanie procentów rasowych, większości rasowych i celowe zachowanie okręgów wpływowych dla ras”. To, jakby Roberts, od lat polujący na VRA niczym kapitan Ahaba na białego wieloryba, znalazł kolejną okazję do ataku. Zabija prawo, by je ocalić – to jego strategia.
Prawo Illinois przewiduje tworzenie okręgów „przecinających się”, gdzie mniejszości mają szansę na wybór dzięki wsparciu większości, okręgów koalicyjnych, gdzie różne mniejszości głosują razem, oraz okręgów wpływowych, gdzie mniejszości nie mają siły na wybór, ale mogą wpłynąć na wynik. Można się spodziewać lawiny pozwów skierowanych przeciwko takim rozwiązaniom, które wyraźnie mają na celu ochronę praw wyborczych mniejszości.
Rządy stanowe? To już przeszłość. Obecnie osiem stanów uchwaliło własne ustawy o prawach wyborczych. Michigan i New Jersey mają swoje projekty w trakcie prac legislacyjnych. Kolejne osiem stanów wprowadziło takie projekty, w tym Teksas, Luizjana, Missisipi, Alabama, Georgia i Floryda. Życzę powodzenia.
Wszystkie osiem stanów, które już uchwaliły ustawy o prawach wyborczych, powinny być czujne – pukanie do drzwi może nadejść szybciej, niż się spodziewają. To dopiero początek kolejnej fali sporów prawnych, która z pewnością pochłonie kolejne miesiące i lata.
