Seks, intrygi i jazda konna: kultowy romans wraca na disney+
Pamiętam, jak jako dziecko wpatrywałem się w okładkę tej książki na półce dziadków. Złociste litery, kobieta w białych jodhrach, dłoń mężczyzny… To była „Riders” Jilly Cooper, pierwsza część Rutshire Chronicles, która w 1985 roku podbiła serca milionów Brytyjczyków. Teraz, po latach, ta saga wraca na Disney+ w formie serialu, a ja postanowiłem sprawdzić, czy hype jest warty zachodu.
Jilly cooper: ikona literatury romansowej
Zanim jednak przejdziemy do meritum, kilka słów o autorce. Dame Jilly Cooper rozpoczęła karierę w dziennikarstwie, a następnie z sukcesem przeszła na pisanie powieści. Rutshire Chronicles to jej najbardziej znane dzieło, składające się z jedenastu tomów, z których najnowszy, „Tackle!”, ukazał się w 2023 roku. Jej książki to mieszanka romansu, intryg, plotek i scen erotycznych, idealne na wakacyjny wyjazd.
Akcja toczy się w fikcyjnym hrabstwie Rutshire, zamieszkanym przez arystokratów, jeźdźców, skoczków przez przeszkody i graczy polo. W centrum uwagi znajduje się postać Ruperta Campbell-Blacka, który pojawia się w wielu powieściach. Fabuła pełna jest zdrady, kłamstw, imprez i plotek. To coś w rodzaju naszego odpowiednika najnowszych powieści Emily Henry – idealne „bonkbusters”, które każda kobieta zabiera ze sobą na wakacje.

„Rivals”: rywalizacja, która rozpala
„Rivals” opowiada historię Lorda Tony’ego Baddinghama, bezwzględnego dyrektora Corinium Television, który pochodzi z rodziny o skromnych początkach. Po sukcesie ojca dołączył do wyższych sfer, ożenił się i stał się jednym z najpotężniejszych ludzi w Rutshire. Jednak jego ambicje i niepewność co do swojego pochodzenia prowadzą do zaciętej rywalizacji z Rupertem Campbell-Blackiem, byłym olimpijskim skoczkiem przez przeszkody, który teraz jest posłem i zamierza przejąć stację telewizyjną Tony’ego.
Cooper stworzyła prawdziwą galerię postaci, od silnej i niezależnej Amerykanki Cameron Cook, po nieśmiałą Taggie O’Harę i dowcipnego Charlesa Fairburna. Każda postać jest pełna sprzeczności i wad, ale jednocześnie niezwykle sympatyczna. Fabuła przypomina serial telewizyjny, pełen zwrotów akcji i dramatycznych momentów. Przyznam szczerze, że przeczytanie 716 stron tej powieści było wyzwaniem, ale okazało się być niezwykle satysfakcjonujące.
Co więcej, mimo upływu lat, powieść wciąż zaskakuje. Choć początkowo może przytłaczać mnogość postaci, szybko okazuje się, że to właśnie one stanowią siłę tego dzieła. Relacje między bohaterami są skomplikowane, pełne namiętności i zdrady, a czytelnik nieustannie zastanawia się, komu zaufać.
Niestety, powieść odzwierciedla również obyczaje lat 80., co w dzisiejszych czasach może budzić kontrowersje. Znajdziemy w niej seksistowskie i rasistowskie uwagi, które dziś byłyby nie do zaakceptowania. Sceny erotyczne, choć czasem po prostu gorące, w innych przypadkach zawierają elementy przemocy i przymusu. Szczególnie niepokojący jest fragment, w którym młoda kobieta opowiada o gwałcie, a Tony Baddingham obwinia ją za to, co się stało. Dodatkowo, relacja Ruperta z 18-letnią Taggie O’Harą, córką irlandzkiego prowadzącego programy telewizyjne, budzi wątpliwości ze względu na dużą różnicę wieku i nierównowagę sił.
Mimo tych wad, „Rivals” to powieść, która na długo zapada w pamięć. Zobaczyłem, dlaczego stała się kultową lekturą i sprzedała miliony egzemplarzy. Współczesne powieści romantyczne, choć często wpadają w oko, nie dorównują jej głębi, realizmu i humoru. Teraz zamierzam zamówić wszystkie pozostałe tomy Rutshire Chronicles.
