Mailer i monroe: biografia pełna kontrowersji i pytań
Norman Mailer, znany z prowokacyjnych wypowiedzi i niekonwencjonalnych metod pisarskich, ponownie wzbudza burzę wokół swojej biografii Marilyn Monroe. Książka, obfitująca w kontrowersje i zarzuty o plagiat, staje się przedmiotem gorących dyskusji w środowisku literackim, a pytania o etykę pisarską i rzetelność historyczną nabierają szczególnego znaczenia.
Początek romansu – mailer w lustrze, monroe w obiektywie
Mailer, jak sam przyznaje, podchodzi do gazet tak, jak inni do lustra – aby upewnić się, że wciąż jest sobą. Jego książka, „Marilyn”, to imponujący wolumin, pełen zdjęć ikony Hollywood i, co istotne, gęstego, choć momentami pośpiechnego, tekstu. Oczywiście, zarzuty o wykorzystanie cudzych materiałów bez odpowiedniej zgody nie przestają się nasilać, a prawnicy autorów i wydawców, z których materiałów Mailer korzystał, przygotowują się do walki na salach sądowych.
Jean Stafford, która sama spotkała Marilyn Monroe, sugeruje, że Mailer powinien był poczekać na spotkanie z nią w niebie. To dodaje kolejny warstwę do tej skomplikowanej relacji między pisarzem a jego muzą.

Spotkanie w westport: marilyn jako zwyczajna dziewczyna
Pamiętam jedno popołudnie wczesnych lat 50., kiedy miałem okazję spotkać Marilyn Monroe w Westport, Connecticut. Została tam przyprowadzona przez Miltona Greene'a, jej ówczesnego impresariota, w celu nauki wodnego slalomu. Greene był przyjacielem mojego gospodarza, Josepha Thorndike'a, a dom Thorndike'a, położony nieco z dala od zgiełku, miał zapewnić Marilyn spokój. Niezwykle zaskoczyła mnie jej niepozorność. Bez makijażu jej twarz była niemal anonimowa, włosy wymagały szczotkowania, a figura była. krągła. Przypominała mi pracownicę z pobliskiej knajpy dla kierowców ciężarówek. Była tak łagodna i cicha, że nie pamiętam, aby powiedziała choćby słowo.
Dziesięć lat później, na planie filmu
